czwartek, 9 września 2010

margines.

zbyt mało czasu, aby podrapać się po głowie. czekając na weekend szukam siebie w faktach jakie przynosi mi Bóg. jestem strasznie zmęczona - bałaganem na jedenastym, co nawiasem mówiąc nie mam zamiaru komentować, swoją codzienną niewiedzą, zabieganiem, hałasem i jeszcze kilkoma mniej lub bardziej absorbującymi mnie rzeczami.


premierowy odcinek House a dużo dał mi do myślenia. tak na marginesie, nie mam za wiele czasu aby prześledzić nową serię w internecie. dlaczego się boimy? czy ludzie znając o nas prawdę, będą nas miej lubić. a nawet nie - nie będą nas akceptować? czemu siłę dąży do indywidualizmu? zwykłe easy- going, czy coś innego. już nie można podbić świata zwykłym uśmiechem, skromnością? a przecież nasza wyjątkowość sama się obroni. w tym momencie spauzuję. nie jestem tą osobą, która powinna kogokolwiek moralizować.. mój suchy fakt - mój rachunek sumienia.

szał ciał, i mętlik w głowie. spróbuję jeszcze raz. jutro.



http://www.youtube.com/watch?v=YoMpKnUKQ2U ---> ścieżka do nowej sztuki?? (didascalia: w trakcie słuchania, zamknęła oczy)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz