czasami budzisz się ot tak. kolejny pół dzień, a znów siły brak. mniej wiary w to, że może się coś zmienić. bo dlaczego (i tu znak zapytania). zaczyna się przesilenie jesienne, bo miewam ostatnio dziwne sny i trochę się tego obawiam. dziś pachniało górskim jaśminem oraz była wiosna. podobno kiedy człowiek usilnie o czymś marzy, czy cały czas o tym myśli, to wszystko jest w podświadomości i powraca często w snach. nie ukrywam, że myślę - all time. wielkopolski klimat jednak nauczył mnie, że trzeba jakoś prosperować. skręca mnie jednak, że jutro come back na jedenaste i cały tydzień to samo. miałam racje - weekend przeleciał w mgnieniu oka.
podobno się "obijam z notatkami" - wybaczcie. miałam zasiąść już w piątek i uzupełnić braki. miałam też inne plany.. i to wszystko trafił, no wiadomo. w niedzielne popołudnie czas znalazł się również na uczczenie święta pyry. koncert niesamowity, pyry przepyszne - pieczone of course. - za wstawki angielskie z góry przepraszam, staram się nie nie używać, bo uwielbiam polszczyznę, ale dziś musiałam.
w głowie tylko, jedno, kolorowo.. właśnie to mi w duszy gra. India.Arie - video!!!
od jutra więcej czasu, więc napisze więcej. Ciao.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz