niedziela, 15 września 2013

kazdy musi poradzic sobie z wlasnymi demonami.



- chcesz o tym pogadać?
- nie!!!!! każdy musi sobie poradzić z własnymi demonami. tadam!

Zainspirowana pewną ilustracją, która właśnie opisuje, co czuję w danej chwili.

Odkąd mieszkam w posen, okropnie nie znoszę niedziel. No po prostu wykańczają mnie niesamowicie. Podobno Coco Chanel też nie lubiła niedziel. Wydaje mi się, że w moim przypadku jest to zupełnie niezrozumiała nienawiść - przynajmniej ja nie mogę tego pojąć.
Mam świadomość, aby ,,dzień święty święcić", tylko jak? Mowy nie ma o rodzinnych obiadach, za to leniuchowanie - jak najbardziej. Może nie powinnam być dla siebie tak surowa - przecież po ciężkim tygodniu można pospać do 12. Tyle, że ja dzisiaj wyszłam z łóżka po 13., godzinę stałam pod prysznicem, bo nie wiedziałam do czego się zabrać więc pozwoliłam, żeby gorąca woda spływała po mnie, rozgrzewając układ krwionośny.
Szczerze - dziś miałam serdecznie dość tej nienawiści.
Nie mam pojęcia jak długo zostanę w tym mieście, ale do końca moich dni tutaj chcę celebrować niedzielę, pokochać ją, od teraz, natychmiast!

Dziś na obiad zaserwuję żurek, coby zacząć proces uwalniania się i rozprawiania ze swoimi demonami. Może wydawać się to naiwne, czytelniku , ale taki dobrze zrobiony żurek naprawdę sprawia cuda.

Tydzień miałam dość feralny - wszystko było nie tak. Wczoraj jeszcze myślałam, że mój post będzie zawierał pasmo klęsk tego tygodnia, ale ostatecznie nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

Wczoraj miałam ochotę na wódkę!!! tak... ale nie wyszło, było tylko wino :) i dobrze.

Dobre rozmowy mnie spotkały.
Wiem, że chcę zacząć coś na nowo, a wczoraj znowu dałam się oszukać - dobrze, że na krótką chwilę.
Wszystko się ułoży!!!
Bo mam Chrystusa.

Two hearts beliving in just one maind.

p.s. odpisali, ale nic z tego nie wyjdzie - sorry Polsko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz