środa, 1 września 2010

apel niepamięci.

strasznie dziwnie czułam się dziś wśród autobusowego zgiełku, gdzie jeszcze czuć było unoszący się zapach białych koszul i młodzieńczego entuzjazmu. dziwnie- po raz pierwszy od tylu lat nie musiałam iść na rozpoczęcie roku.. pierwsze co - zadzwoniłam to starych znajomych z klasy i spytałam jak się czują. Na jedenastym piętrze nic się nie zmieniło, oprócz promieni słońca, które zagościły na krótki czas w burdzie naszych okien - czy na prawdę nikt tam nie sprząta.?


lubię wrzesień. pomijając szkolne przeżycia, na serca dnie chowała się nadzieja, że nadchodzi czas stabilizacji, nowe wyzwania, nowa ramówka w tv [to już z lekkim uśmiechem]. jak to mówili w pewnym radiu na e. mózg potrzebuje przetwarzać informację, i po szaleństwie wakacyjnym jest zwarty i gotowy do pracy. trzeba się uczyć- rzecze absolwent szkoły. pasożyt i leń w życiu nie dojdzie do niczego. tylko ciężką pracą dojdziemy do celu, z małą przestrogą: by szkoła nie znalazła się w naszym życiu na pierwszym miejscu. by była ważna ale nie na pierwszym miejscu.

czy żyję po wczorajszym?(i) nie wiem (nic). czekam na relację, choć wiem, ze było niesamowicie ciężko. były łzy i wielkie powstrzymywanie się, by nie upuścić choć trochę emocji. ale czemu? to przecież nasze cztery lata, cudowne lata. jak nigdy, wczoraj byliśmy tak bardzo razem. no za wyjątkiem mojej persony. i znów się zastanawiam, czy jest to błogosławieństwo, że nie musiałam tego przeżywać. pytanie: jest mi łatwiej, a może... ?
sercem byłam w górach - umysłem byłam w posen, bo zaczynam walczyć o relację z nim, właśnie tu- bo tego się nauczyłam przez te cztery lata. myślę, ze tak jak inni górale św., nie zapomnę tego czasu, i dalej będę kontynuować to dzieło - bez względu na czas, miejsce i bohaterów.

- czas zacząć nowy etap.


mimo przerwy rocznej, podjęłam naukę włoskiego, z marzeniem że łatwiej nauczę się hiszpańskiego - ciao!

`ja nie umieram, ja tylko zasypiam
gdy oczy otwieram..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz