odciąga mnie to wszystko od światła. może w ferworze przygotowań do kolokwium, spadł mi cukier, bo miałam ochotę wziąć torbę i się spakować. a może wszystko to dlatego, że spóźniłam się dziś na ważne dla mnie spotkanie. nie dość, że zmarzłam, to jeszcze jak pajac, z linii prostej skręciłam w lewo, ostentacyjnie.. może inni nie widzieli, ale chyba ktoś zauważył. no i po powrocie, padłam na łóżko, sięgnęłam po komórkę, ale nawet nie drgnęła. czyli, że jednak nikt nie zauważył. już myślałam, że się faktycznie spakuje, ale siadłam do notatek, zjadłam pieczone ziemniaki, wypiłam herbatę, dokonałam kilka przelewów, puściłam kilka maili.. przeszło, ale na jak długo.
o dwa słowa za dużo.. chyba przesadziłam.. z tym demonem.. a na pewno z tym południa.
`Na ulicy Słowiczej, na ulicy zmyślonej
nie ma wcale kamienic, tylko same balkony.
Pozawieszał je niegdyś na pozornych zawiasach
obłąkany architekt, który nie żył w tych czasach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz