`Wybuduję most
Z rozświetlonych słońcem chmur;
Złączę morza szum
Z ciszą gór.
tak dziwnie nie przespanej nocy nie miałam dawno.. właściwie poprawka - przespanej dobrze, ale tak jakby przeleżanej. w nos wodzi mnie zapach sierpniowych jeszcze kwiatów, a babie lato wije sieć między palcami mojej lewej ręki.
dobry wstęp na początek mam nadzieję dobrego dnia. pierwszy raz od dłuższego czasu nie wstałam z muchami w nosie (i tu lekki uśmiech - w związku z muchami). to za sprawą mam. i kilka dobrych mi duszyczek. a może właśnie dzięki historiom pewnych, znanych mi person jedynie z opowieści. tak - gdy pojawia się problem i wykracza poza sferę mojego życia, a dotyka jedynie okręgu w którym się znajduję - wzrusza mnie oraz napawa chęcią działania. a, że przy okazji wpływa to na moją egzystencje i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu- jest mi jeszcze bardziej błogo. wnioski: zabawa nie polega na znalezieniu złotego środka, ale bardziej źródła problemu. bo pewnych rzeczy nie da się zwalczyć zapobiegawczo.
idąc analogicznie i jeszcze dzień dłużej.. tak przyznaję się, ze zdisowana zostałam niemiłosiernie. złota klatka i uwięzione w nim małe, skaczące serce, to efekt przemyśleń - w prawdzie nie moich, ale wydanych przez loże ekspertów. czy na to znajdzie się złoty środek? przecież na cięższe przypadki 'można znaleźć'. do tego tematu jeszcze wrócę.
co więcej? na jedenastym siedzę w innym wagonie.. boli mnie to oj boli, zwłaszcza, że p.e zmieniła pracę, i wróciła liderka loży szyderców. a mnie tam nie ma. w prawdzie tydzień wystarczył, żeby pokochać mój nowy wagon, ale średnia mojego szczęścia = 1,5 tygodnia, także zostało mi jeszcze 3 dni względnie postrzeganego błogostanu. tak, życie jest brutalne. koniec wywodów - pierwszy raz o poranku. witaj szkoło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz