Czy pamiętasz mnie?
Czy pamiętasz moje myśli?
Tamten dzień, mroźny dzień, właśnie ten..
Gwiazdko..
Co na szybie lśnisz
Dla mnie z dnia na dzień powstajesz,
Przyniósł Cię, przywiał mróz dla mnie, wiem..
przepraszająco, ale tak bywa, kiedy człowiek ma chwilkę wolnego od dwóch tygodni. praca, studia wypełniają szczeliny mojego życia - na pasję i przyjemności już nie starcza, a raczej brakuje siły. i to nostalgicznie wpędziło mnie w niedzielną depresję. a powinnam być zadowolona, bo mogłam w piątek podzielić się trochę swoim warsztatem. z poczucia bycia w stadzie, przechodzę w pragnienie sytości [ jem niesamowicie dużo, a w ogóle mi to nie wchodzi w różne partie ciała - istne szczęście]
`świerszczu co wśród trawy grasz,
czy pamiętasz te melodię?
którą grał, dla mnie grał lepiej.. nie.
proszę nie zapomnij mnie
choć fioletem wrzące słowa
skradłem Ci, teraz wiem, milczę.. więc
ostatnimi czasy przyoblekam się w różne pozycję społeczne : w tym tygodniu byłam już lekarzem, psychoterapeutką [ pierwsze praktyki już na pierwszym roku], sprzątaczką, znów terapeutką, tym razem od spraw sercowych. medyczne zagadki przyswajam wraz ze zgłębianiem powtórek dr. hausa, z niecierpliwością czekając na nowy sezon, który niebawem ma pojawić się w sieci. i chociaż mam wrażenie, ze znów marudzę z tego powodu i tak się cieszę, ze mogę jeszcze komuś pomóc. a marudzenie uznajmy, jako odezwa, że jeszcze nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania.
o czym to ja miałam dziś pisać? aha - mówiłam o niedzielnej depresji, miałam przeprosić, że się opuszczam z notatkami. no więc depresja spowodowana tym, że dziś w dużej mierze wysłuchałam słów Jana Pawła II - który jest moim największym autorytetem, i zawsze bije się w piersi, że tak mało pamiętam z tak ważnych mi słów. a dziś usłyszałam ponad to... z nostalgii, która stała się już elementem mojej rzeczywistości na obczyźnie, wyrwał mnie telefon od mamy. dostałam kilka mocnych disów, ale także bomb i tryskam energią od ucha do ucha. ten stan, jeśli utrzyma się do jutra rana będzie istnym cudem. zrobię flakon na kwiatki ze słoika po kawie, kilka motyli i jakoś to będzie.
za chwilę z pewnością udam się do jakiegoś specjalisty egzorcysty, bo moje sny stają się tak żywym odzwierciedleniem rzeczywistości, że na prawdę sprawia mi problem rozpoznanie jawy od mar nocnych. gdyby jednak prawdą była choć połowa z nich, skakałabym do nieba i jeszcze centymetr wyżej. właściwie zastanawiam się po co to wszystko? czy już nadszedł czas na zmiany, ważne decyzje, czy nadal mam chodzić nieokrzesana oraz nieogarnięta, dać się porwać zawirowaniu, choć tkwię w nim jak przysłowiowa mucha w kupie.
czytam mądrą książkę. trochę tęsknie za moimi sentymentami.
Spadnijmy w dół,
Objęci w pół,
Otuleni liściem
poprośmy wiatr, o ciszę zimą.
Spadnijmy w dół,
Objęci w pół,
Uwijmy sobie gniazdo wśród chmur,
Kochajmy się..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz