wariuję.. oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. a to za sprawa koncertu na chlubie naszego miasta - lechu. uwielbiam grę świateł z plus niesamowitą muzyką. chłodne powietrze głaskało nas po policzkach. próbowało ugryźć, nawet było zabawnie i błogo.
biały płyn z połączeniem cytryny wydobywa ze mnie gorycz minionego tygodnia. choć minął on przejmująco szybko. zaprzyjaźniona z syfem i lekką dezorganizacją wypadam z błędnego koła. za szybko upływa mi czas - ale właściwie tak miało być. super się siedzi w nowym wagonie, ale klima daje po plecach. pod koniec dnia wysiada zawsze gardło, a że koniec tygodnia..
chce mieć więcej czasu. czasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz