czwartek, 5 sierpnia 2010

wylansować?

nigdy nie pomyślałam, że tak będę wyczekiwać weekendu. nawet lepsza strona pracy dała się we znaki i wywołała we mnie odruchy wymiotne. ale co - świstek na kolejne dwa tygodnie podpisany? podpisany. razem z 'optymistką' dostałyśmy ten zaszczyt obcowania wciąż na jedenastym piętrze, tylko, że ona wyczyściła biurko z kurzu, przykleiła obrazki, kupiła podkładkę pod mysz, zostawiła karteczki i zakreślacz w piórniku, kubek, aniołka i całą resztę. u mnie nadal syf na biurku, pudełko po kawie admirałowej, którego nie mam czasu wyrzucić i nabity na plastikowy widelec łepek żółtego tulipana - efekt nudy. nie wiem - nie zadamawiam się tak szybko. czas pokaże.


powinnam truchtać jutro z innymi. tak potruchtam, ale do pracy. wszystkim życzę wytrwałości, uśmiechu, dobrej zabawy, trochę zadumy i refleksji nad swoim życiem, nowych znajomości, a zarazem odświeżenia starych. ładnej pogody, życzliwości tych których spotkają, dużo tańca, śpiewu, pogodnych - 13 satysfakcji, radości z dojścia oraz pokoju serca.


p.s. idziemy z postępem. na prawdę. ale czy ktoś mi wyjaśni co znaczy 'wylansować'?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz