wtorek, 10 sierpnia 2010

w chwili niemocy.

`słowem jak prostak uderzam Cie w twarz,
nie jednym gestem niszczę, co mam.
W głębi serca jest mi wstyd..



dziś doszliśmy do czerwonego serduszka każdego szczęśliwego pracownika. powiem - nie jest źle, ale wyciągam wnioski i może jutro rozegram to inaczej.. i nie tylko to. zaczyna mnie drażnić cała śpiewka w związku ze zbywania mojej persony, ale podobno jeszcze nie było takiego przypadku, żeby jajko pouczało kurę [ a jak się znalazł takie, i dam sobie rękę uciąć, że szybko się zbiło i to z wielką gracją]. do wczoraj jeszcze inaczej zamierzałam, ale rozgoryczenie czasami tak nas psuję od wewnątrz. nie wyję - już to zrobiłam. uszło powietrza, ale nie było jak w reklamie powerade - padłeś? powstań! wyrocznia XXI wieku czyli tymbark na fb jasno się określił. a 'ić' - pomyślałam w pierwszej chwili. ale, potem "a może to nie głupi pomysł - ale jak to zrobić?" jak zacząć wszystko od nowa mając inne projekcje i plany które diabli wzięli.. mało optymistycznie podejście: to efekt powyżej opisanego syfu, panującego na 11 piętrze sławnego już apartamentowca. i nie powiem: takie życie, bo łatwo zgonić na Bóg wie kogo. a że to moja wina, też nie przyznam -jeszcze nie. niech skruszeje. aaa z pozytywów: dzięki 'loży szyderców, czyli najlepszego rzędu na 11 czyt. pracownicy drugiej kategorii za Rogera, ale, chusteczkę i pięciominutówkę. było miło. na 'villovo' dopiero w piątek, ale praca jest, trzeba posprzątać na przyjazd młodych no i robić robić i jeszcze raz robić. jeszcze wyprowadziło mnie pewne pismo z banku, ale tak to jest, kiedy chce się mieć premię - skądś to znam.



jak to jest, kiedy nie rozumiesz dlaczego stoisz na krze lodu, dryfującym po oceanie, w temperaturze wody 19 stopni, a lód nie pęka. nie tyle od ciepłej wody, co ciężaru twojej chociażby nabitej głowy. nie rozumiesz w momencie, gdy zawiodłaś się na tych dwóch ważnych. jednej, że chyba ma cię w głębokim poważaniu, jak to się mówiło dawniej zwyczajnie na tylną część ciała, a druga jest dalej niż gwiazdy. obie Ci ważne osoby, obie podobno zatroskane o twój los. podobno, bo mam astygmatyzm i straciłam w tym wszystkim ostrość. sami rozumiecie. o ile nie można przytulić kogoś wirtualnie, tak można zmysłowo całować po powiekach.

tylko, że ja co nocy czekam i nawet wiatr zza okna nie muśnie mnie w twarz.

chce weekendu!

`do końca ręka w rękę
aż do nieba bram.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz