poniedziałek, 25 lipca 2011

25 lipca '11



może nie jestem mądrzejsza, ale nadal umiem przeżywać.

przyszłam na świat po to, aby kochać Ciebie.







zmiana kodu - dwójka z przodu - oby przeżyć (z uśmiechem)


GRAZIE!!!

środa, 20 lipca 2011

trochę deszczowa śr..



.. a w uszach jo lawry!! i przecudowny spacer pomiędzy starymi kamieniczkami. dużo się dziś dowiedziałam o sobie, znów i na nowo.. dobrze. może coś z tym zrobię. pogoda tropikalna - duszno i pada. a w perspektywie kolejny wieczór przy butelce wina i świetle świec. i przyświeca nam hasło tegorocznej kampanii - niech te wakacje będą magiczne.

co więcej? nie wiem, ale jak się dowiem to podzielę się wszystkim ze wszystkimi.


p.s jestem głodna

sobota, 16 lipca 2011

sobota.

upragniona sobota. cisza spokój i kilka planów w kieszeni. roleta uderza o szyby nowego pokoju a wiatr wdziera się szczelinami. jest ciepło, a to dopiero początek.

czuje się dobrze - jak mało kiedy w ost. czasie. zapisuję dziś kartkę i robię kilka małych postanowień. po zakańczam kilka relacji i zacznę pracować nad zupełnie innymi. postanawiam się cieszyć latem i każdym dniem - choć nie każdy jest sobotą. ułożę hierarchię i będę konsekwentna. złapie chmurkę, włożę do poszewki - niech stanie się mą poduszką. pięknie to wygląda? a jednak.

iniewiemnic ? pewnie tak (z uśmiechem)

p.s muzyka - czujesz moc?

piątek, 8 kwietnia 2011

płytkie i powierzchowne.

dopadłszy mnie rotawirus, skończył się urlopem zdrowotnym do końca tygodnia, piękną wypłatą i wyróżnieniem. nie ma to tamto - czuje się, jak gość, chociaż jest już lepiej to i tak schudłam kilo 2,5. normalnie bym się cieszyła, ale jeszcze jedno dwa i pół mogłoby się skończyć, a raczej zacząć pewną chorobą na a.

a-propos. mając trochę wolnego czasu, zastanawiałam się, jak zwykle na sensem, którego nie widzę. na szczęście przemyślenia te były bardzo powierzchowne, płytkie i nie wnoszące nic do rzeczywistości. także nie wywarło na mnie większego wrażenia, ale chciałam podkreślić, że taki fakt miał miejsce, w jednym rzędzie, z obijaniem się w sieci i spania do dziesiątej.

z rzeczy mało istotnych - mam własnie pewien egzamin w niedziele, którego pewnie nie zaliczę, a bardzo bym chciała.

ostatnio, czyt. w tym tygodniu brakuje mi weny, a tak chciałam napisać o przeżyciach z minionej soboty. ehhh może innym razem...

bez piosenki dziś - w ciszy przeżyjmy jeszcze kilkanaście dni postu.

wtorek, 29 marca 2011

trwam, bez względu...




`Jeszcze wczoraj czułam Cię
W kroplach deszczu w cieple ust
Dziś samotnych godzin dźwięk
Przyspiesza tętno
Czas przemija, czuję to
Rozdrażniona brakiem snu
Uwierz, że pomimo łez
Jest mi wszystko jedno
Jeszcze wczoraj chciałam biec
Walczyć do utraty tchu
Stopić w jedność naszych ciał
Bolesny chłód

obiecałam komuś wczoraj, że wrócę do pisania notatek, ba - obiecałam, że stworze coś nowego. "przecież nie można całe życie niczego nie wiedzieć- trzeba żyć po radosnej stronie...". Jak bardzo się myliłam uświadomiło mi wczorajsze powieczorze. próba zmierzenia się na nowo z czymś nowym. kiedy już kompletnie nie wychodziła mi szata graficzna, zrezygnowana włączyłam pierwszego posta na tym blogu. tak - zamknęłam oczy z nadzieją, że poczuje wszelkie motywy, dlaczego zaczęłam pisać tego bloga, i - jak się w efekcie okazało, dlaczego warto go kontynuować. odpowiedź przyszła szybko...

Trwam, bez względu na ból
Choć dotyk Twych rąk
Nie cieszy mnie już
Mam ukrytą gdzieś moc
Pozwala mi iść
Przed siebie dalej znów

jeśli chodzi o dzisiejsze sprawy - tak wiele się zmieniło.. a jeszcze wiele się zmieni. terminy gonią i mnie, dlatego postanowiłam (w myśl sentencji pierwszej notatki na tym blogu) stworzyć kartkę ważniejszych spraw na dziś, aby kompletnie się nie pogubić. Od myślników w postaci gwiazdek wypunktowałam, to co koniecznie muszę dziś wykonać. kartka szybko została zapełniona i od razu schowana do portfela. zabawa była prosta - zrobioną rzecz - wykreślamy z listy. jeśli wykreślę co najmniej 50% zawartości, jestem zwycięzcą. wśród nich była i notka. powoli, mozolnie, już trochę zrezygnowanie wymazywałam, wykreślałam.. doszło i do notatki, i nie mogłam się powstrzymać.

Jeszcze wczoraj znałam sens
Tylu zagmatwanych dróg
Rozpalałam w sobie chęć
Mierząc wysoko
Teraz biję głową w mur
Chociaż chcę, nie umiem już
Pojednania podjąć
Tych kolejnych prób

jest to dla mnie kluczowy post. w szczególności zadedykowany dziś tej osobie, której miałam już wczoraj stworzyć notatkę wraz z nowym blogiem. chciałabym, żeby wiedziała, że siedziałam wczoraj tylko nie słowa nie sklejały mi się do kupy.

chyba w kilku dziwnych słowach, na dziwnym i nieskładnym blogu nie zdołam podziękować tym wszystkim, których w sercach noszę - nieustannie. przypominają mi się nasze próby, nasze śmiechy, entuzjazm, radość, fontannę, beztroskość unoszącą się na wietrze. codziennie o was myślę, nie sądźcie, że zapomniałam. nie ma dnia, żebym któregoś z was nie przywołała w mej pamięci, nie ma dnia, żebym nie wydostała najpiękniejsze obrazy z mojego serca. czasami, a ostatnio coraz częściej przychodzę do domu zmęczona, wtedy rzucam się na łóżko, patrzę w polubiony już przeze mnie sufit, analizuje zyski i straty, z naciskiem raczej na straty, po czym jestem tak zła, że nic mi nie wychodzi.. kumuluje się coś we mnie i w efekcie już nie mam siły,żeby tu być. i wtedy przychodzicie wy.. nawet na pół minuty i ja już wiem, przez kogo tu trwam i dla kogo. choć, może już się do kogoś z was nie odezwałam, ale nie zapomniałam, pamiętam codziennie.. to nie znaczy, że zapomniałam.

a teraz trochę oficjalnie: chciałabym z tego miejsca podkreślić iż NIE zawieszam działalności tego bloga, bo można być po radosnej stronie, na iniewiemicowskiej polanie. a przynajmniej tu można nie tylko się śmiać ze swojej niewiedzy. biała kartka niech będzie dalej zapełniana (- czyt. post pierwszy). obiecuje ze swej strony, że trochę ulepszę grafikę, ale trochę trzeba będzie poczekać. obiecuje również, częściej pisać, ale na razie mam ważne egzaminy na uczelni, więc proszę o wyrozumiałość.

Jeszcze wczoraj czułam Cię
nan na na na nnanana....

poniedziałek, 21 lutego 2011

cała Polska czyta.... facebook

niedawny raport Biblioteki Narodowej wykazał, że Polacy nie czytają książek. Nie czytają ich nawet najlepiej wykształceni.

http://www.bn.org.pl/download/document/1297852787.pdf

Jakikolwiek kontakt z książką w ciągu minionego roku deklaruje niewiele ponad 40% procent badanych. Polacy nie czytają nawet książek kucharskich, poradników, słowników czy ebooków.

Zawstydzili nas Czesi (83% czytających) i Francuzi (69%).

Aż 46% badanych Polaków w ciągu ostatniego miesiąca nie przeczytało nie tylko książki, ale nawet dłuższego niż 3 strony artykułu czy opowiadania, choćby w internecie.

Myślę, że ten raport targnie Twoim sercem!!!

niedziela, 13 lutego 2011

nie odpuszczaj - to takie cudowne życie.



`Don't let go
Never give up,
It's such a wonderful life.

słuchanie jest rzeczą piękną. słuchanie jest sztuką. dopiero w posen, wśród zgiełku ulic, pędzących tramwajów, migających bilbordów, zasypywaniem tonami ulotek. w momencie kiedy na każdej przecznicy dostajesz gazetę i treści, często w dawce większej niż śmierć, można słuchać.


z góry przepraszam, że ostatnio rzadko się tu pojawiam, ale wszystkie swoje siły skupiam na plewienie "swojego ogródka." tu trzeba doglądać, tam rozkopać, tu wyplewić i nie ma kiedy. każdemu bardzo polecam, aby zabrał się za swoje życie. jest rzeczą cudowną patrzeć jak wszystko, co robisz wydaje słodkie owoce. można wtedy zarażać swoją pracą, swoją pasją wszystkich dookoła. można dzielić się zbiorami z osobą obok.

dużo ostatnio widzę, jak moje życie było bogate, a zarazem ubogie. dawałam z siebie wszystko co najpiękniejsze, a w rzeczywistości wszystko to było marnością. chciałam odcisnąć w duszach innych mały ślad, a zostawała tylko szrama, jak po bliźnie. widzę, że mając tak dużo nie miałam nic.. bo postawiłam siebie na piedestale wybudowanym ze swoich pragnień i chorej pychy.. czemu to piszę? bo słuchać jest rzeczą piękną, teraz to widzę. i gdym kiedyś, wczoraj, może wsłuchała się, a nie tylko sprawiała wrażenie słuchające, zebrałabym plon stokrotny.

tak więc słuchaj i nie wmawiaj sobie głupot do głowy, ze jesteś nie wiadomo jaki. bez tych bzdur jesteś dopiero wartościowy!! wybierz to jedno w życiu i trzymaj się kurczowo. ja swoje wybrałam, dlatego dziś mogę Ci podpowiedzieć : NIE ODPUSZCZAJ.. NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ!!! TO TAKIE CUDOWNE ŻYCIE.

i pamiętaj: że dopóki walczysz..