piątek, 8 kwietnia 2011

płytkie i powierzchowne.

dopadłszy mnie rotawirus, skończył się urlopem zdrowotnym do końca tygodnia, piękną wypłatą i wyróżnieniem. nie ma to tamto - czuje się, jak gość, chociaż jest już lepiej to i tak schudłam kilo 2,5. normalnie bym się cieszyła, ale jeszcze jedno dwa i pół mogłoby się skończyć, a raczej zacząć pewną chorobą na a.

a-propos. mając trochę wolnego czasu, zastanawiałam się, jak zwykle na sensem, którego nie widzę. na szczęście przemyślenia te były bardzo powierzchowne, płytkie i nie wnoszące nic do rzeczywistości. także nie wywarło na mnie większego wrażenia, ale chciałam podkreślić, że taki fakt miał miejsce, w jednym rzędzie, z obijaniem się w sieci i spania do dziesiątej.

z rzeczy mało istotnych - mam własnie pewien egzamin w niedziele, którego pewnie nie zaliczę, a bardzo bym chciała.

ostatnio, czyt. w tym tygodniu brakuje mi weny, a tak chciałam napisać o przeżyciach z minionej soboty. ehhh może innym razem...

bez piosenki dziś - w ciszy przeżyjmy jeszcze kilkanaście dni postu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz