piątek, 11 stycznia 2013

Słoneczko...




wczoraj moje życie było wypełnione deszczem...

....A tak właście to cały mój ostatni tydzień. Tyle wolnego nie miałam od czasu.. Praktyk (?)

Dzisiejszy dzień był niesamowicie pracowity. Po tygodniu chorobowej laby w pracy na pełnych obrotach - i bardzo dobrze. Z tego szczęścia poszłam nawet do fryzjera. Szaleństw jednak nie było - podcinałam same końcówki, zato dowiedziałam się dziś wielu ważnych rzeczy.. (chociażby, że szklanka rozpuszczonych drożdży [ok. łyżki d.] fantastycznie wpływa na budowę włosów).
Potem już tylko zostało mi sprzątanie,
prasowanie,
gotowanie - oszzz normalnie MATKA POLKA!
Aaaa NIE- bo jeszcze się uczyłam na jutrzejsze koło. Wiec kurą domową raczej nie zostane. A może kobietą przedsiębiorczą??
Kobietą pracującą .... żadnej pracy się nie boje!

Jutro po kolosie idę się zniszczyć*... na disco party!
Słowo!

*zniszczenie - wytańczenie się na ...  hmm jak boney m w powyższym teledysku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz