niedziela, 13 stycznia 2013
I’ve been losin' sleep.
Nie mogłam zasnąć
Wciąż będąc przytomna
Włóczyłam się po ulicach
Dniami, dniami, dniami...
Dzisiejsza niedziela jest taka długa a jednocześnie tak szybko mija. Z ważnych rzeczy:
- wyczyściłam kartę w telefonie,
- wgrałam nową playliste,
- założyłam twittera (to nie jest w sumie takie ważne - ale warte pochwalenia się),
- wypiłam szklankę tych drożdży (ochyda),
-.....
Jestem zmęczona tymi moimi wahaniami nastroju. Z jednej strony: zbieram siły, dodaje argumenty i staram sobie wszystko tłumaczyć - chociażby to, że barki mam mocne oraz ze wszystkim dam sobie radę. Z drugiej strony: staje przed Jego obliczem, zaciskam oczy aż do wyciśnięcia łez i w duchy krzyczę: proszę, bo już nie daję rady.
A potem już taka cisza, spokój... i nie mogę zasnąć.
P.s.
- kupiłam gorzką czekoladę!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz