sobota, 26 stycznia 2013
Hey, I love you (?)
No właśnie nie wiem jak to jest z tą miłością w Twoim przypadku... Ale piosenka ładna.
Dzisiejszy dzień był taki inny niż te, do których jestem przyzwyczajona... Zaczęło się od prawa: kodeks karny i cywilny. Z początku coś mnie bardzo irytowało. Może to, że spóźniłam się na zajęcia, co wynikało z tego, że zaspałam, a zapałam tylko dlatego, że iniewiemnic, co w konsekwencji mogło się źle skończyć. Być może z równowagi wyprowadził mnie kolejny bezsensowny referat do napisania- w obliczu pracy lic. i innych równie ważnych egzaminów wydaje się to co najmniej idiotyczne. Jednak z upływem dalszych wykładów doszłam do wniosku, że nie mam prawa być niczym jajko mądrzejsze od kury, przy czym kura jest naprawdę mądra, a jajko nawet nie ma licencjatu (co dopiero mówić o pracy). Następnie doświadczyłam dużo śmiechu w związku z przedmiotem: p.m. i wystąpienia publiczne. Było niesamowicie zabawnie, ale coś pękło... Znowu moja chora zazdrość, niezdrowy perfekcjonizm... Ludzie dzielą się na tych, którzy myślą i tych których myślenie boli - i z przykrością stwierdzam, że należę do tej drugiej grupy. Co gorsza - w dalszym ciągu zachowuje się jak dziecko pozbawione cukierka. Strasznie się obrażam, że to nie ja jestem ta zabawna, elokwentna itp. ... Nawet kredki i rysowanie słońca nic nie zmienią - muszę zmienić się ja oraz moje myślenie. Chce dorosnąć, chociażby w tej kwestii...
... a potem plotłam kółko z wikliny i już nawet efekty pracy mnie nie martwiły.
iniewiemnic więcej niż wczoraj, poza jednym: nie musi się to tak smutno skończyć.
Hej I love you - bo tak jest, ale to ja muszę dorosnąć.
niedziela, 20 stycznia 2013
Dzisiejsza noc spedze w Paryzu!
... z Coldplay i światełkami!!!!
Moje plany i projekcje idą w otchłań. Normalnie muszę przyznać, że jestem bardzo leniwa i bardzo szczęśliwa. Można by powiedzieć: szczęśliwe lenistwo - jak na razie bez większych konsekwencji. Nie zastanawiam się, kiedy one przyjdą - być może nie przyjdą wcale. Znów chce coś zmienić, coś postanowić. Z pewnością muszę się wysypiać i niczego nie zaniedbywać. Jak na razie jest ciężko - ale dlaczego o wszystko znów muszę troszczyć się ja. . .?
Technologie informacyjne, to wcale nie tak nudny przedmiot. Od dzisiaj kocham informatyków! Tych mądrych, inteligentnych, błyskotliwych, charyzmatycznych, z wadą wzorku, astygmatyzmem i problemami z krtanią. Dziś o sobie dowiedziałam się więcej, niż przez cały okres studiów. Wynudziłam się, lecz tylko trochę... Szybko minęło, bo było magicznie.
Nie wiem dlaczego jeszcze zerkam w Twoją stronę. Jest to silniejsze ode mnie i pewnie jeszcze długo będzie. Wracając wczoraj do domu pomyślałam: znowu brak dojrzałości iw tym własnie sęk...
Byle by samemu dojrzeć. Oby.
Wszyscy się zaręczają.
Ja też to zrobiłam!
To co, że na niby i bez pierścionka.
Z żółtym tulipanem
I jestem szczęśliwa!
niedziela, 13 stycznia 2013
I’ve been losin' sleep.
Nie mogłam zasnąć
Wciąż będąc przytomna
Włóczyłam się po ulicach
Dniami, dniami, dniami...
Dzisiejsza niedziela jest taka długa a jednocześnie tak szybko mija. Z ważnych rzeczy:
- wyczyściłam kartę w telefonie,
- wgrałam nową playliste,
- założyłam twittera (to nie jest w sumie takie ważne - ale warte pochwalenia się),
- wypiłam szklankę tych drożdży (ochyda),
-.....
Jestem zmęczona tymi moimi wahaniami nastroju. Z jednej strony: zbieram siły, dodaje argumenty i staram sobie wszystko tłumaczyć - chociażby to, że barki mam mocne oraz ze wszystkim dam sobie radę. Z drugiej strony: staje przed Jego obliczem, zaciskam oczy aż do wyciśnięcia łez i w duchy krzyczę: proszę, bo już nie daję rady.
A potem już taka cisza, spokój... i nie mogę zasnąć.
P.s.
- kupiłam gorzką czekoladę!
piątek, 11 stycznia 2013
Słoneczko...
wczoraj moje życie było wypełnione deszczem...
....A tak właście to cały mój ostatni tydzień. Tyle wolnego nie miałam od czasu.. Praktyk (?)
Dzisiejszy dzień był niesamowicie pracowity. Po tygodniu chorobowej laby w pracy na pełnych obrotach - i bardzo dobrze. Z tego szczęścia poszłam nawet do fryzjera. Szaleństw jednak nie było - podcinałam same końcówki, zato dowiedziałam się dziś wielu ważnych rzeczy.. (chociażby, że szklanka rozpuszczonych drożdży [ok. łyżki d.] fantastycznie wpływa na budowę włosów).
Potem już tylko zostało mi sprzątanie,
prasowanie,
gotowanie - oszzz normalnie MATKA POLKA!
Aaaa NIE- bo jeszcze się uczyłam na jutrzejsze koło. Wiec kurą domową raczej nie zostane. A może kobietą przedsiębiorczą??
Kobietą pracującą .... żadnej pracy się nie boje!
Jutro po kolosie idę się zniszczyć*... na disco party!
Słowo!
*zniszczenie - wytańczenie się na ... hmm jak boney m w powyższym teledysku.
niedziela, 6 stycznia 2013
'13
W nowym oto roku mam takie postanowienie, że niczego nie postanawiam.
Co roku się tylko niepotrzebnie nakręcam, a przecież co da Bóg i tak będzie. Mogę tylko sobie obiecać, że będę dobrym człowiekiem.
Witaj nowy roku,
Witaj Poznaniu,
Witaj sesjo....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)