sobota, 16 czerwca 2012
that night we go to party !
Kochanemu Paulowi i Kevinowi - dziękuję, i zawszę będę mieć was w sercu
E.
*****
Dużo się wydarzyło przez ten tydzień.. jestem no name, ale i tak wydawało się, że jest w porządku - do dzisiaj. Emocję wzięły górę.
Na tą chwilę czekałam dwa lata i kilka dni wcześniej. Kiedy jest tak o włos blisko... zawaliłam? Nie mam pojęcia. Inaczej nie umiałam postąpić... Nie mam już żadnej nadziei. Chce po prostu zacisnąć zęby i wskrzesić troszkę siły, aby podlecieć i wybić się w górę - ponad to wszystko. Nie chce już planować, zamartwiać się o to co za chwilę, o to co jutro. Chcę tylko umieć to akceptować, bez żadnych względnych wymagań.
Ehhh sesja. Może to i lepiej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz