piątek, 21 stycznia 2011

sieka z pięciu łyżeczek.

kubek kawy..jeden, drugi, czwarty. w bagażu nieprzespana noc, dawno oczekiwana rozmowa, pokrętny sen i poranna nadzieja, że to wszystko ma sens. leżąc w ciemnym pokoju dochodzę do wniosku, że w pewnych momentach mojej historii cieszę się, że jestem tu i teraz, w miejscu, za którym nie przepadam i to bardzo. w takich chwilach zmieniam zdanie i kołyszę się oddając się w urok tego stanu. po półrocznym z hakiem pobycie, czuję się jak w drugim domu. dziś nawet jedenaste, nie było dla mnie syfem, choć zawalili mnie robotą, jak nigdy przedtem. zastając po godzinach, heroicznie ratując firmę, dostrzegłam, że syf jest syfem, ale własnym, poznanym.. wstyd się przyznać- chyba lubię tam przychodzić..

z tą kawą dziś mocno przesadziłam.. ale po trzeciej chciało mi się tak spać, a musiałam wskrzesić ostatek mocy i skupić się z całych sił - a materiał pracy miałam najgorszy z możliwych. czeka mnie kilka dób aż przyjdą wyniki - notabene nie lubię poniedziałków- ztego oto względu.

perspektywa weekendu nie cieszy mnie wcale. co tydzień mam zjazdy, a jutro jeszcze koło, na które umiem tyle co nic. już się przestawiłam na tryb '25h' na dobę. może kawy podziałają i posiedzę dziś nad notatkami.. paradoksem jest to, że jak nie strzelę sobie płynu z dużą dozą kofeiny to pewne rozmowy działają gorzej niż sieka z pięciu łyżeczek - może dialog z wczoraj ciąg dalszy? pewnie coś tam będzie..


nie wierzę w to co się dzieję.. jak można człowieka reanimować i uratować w przeciągu czterech minut, tak nie można tego zrobić w ciągu czterech lat.. tylko tyle wiem, na jutrzejsze koło.


zawsze dodaje jakiś cytat z piosenki, pisząc to jednak nie przyszło mi nic adekwatnego do treści zawartej w poście.. aż mnie natchnęło - z dedykacją dla mojej mamy:

kawy łyk
wina smak
czegoś żal
i kogoś brak..

dołączam link - z uśmiechem, bo piosenka tak wpisuję się w to wszystko!

http://www.youtube.com/watch?v=QA4woj6iMQI&feature=related

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz