sobota, 25 maja 2013

#wazne #rozstania #do zapamietania

Grzebiąc ostatnimi czasy w necie znalazłam stronę poznańskiego stowarzyszenia chrześcijańskich psychologów. Tak chciałam skorzystać, jednakże szukając kontaktu napatoczyłam się na tekst, który głęboko zapadł mi w pamięć.

Pozwolę go sobie zacytować, licząc że sama treść wszystko Państwu wyjaśni:



„Jak być aniołem czyli o sztuce towarzyszenia innym ludziom” Wydawnictwo WAM

Elftraud von Kalckreuth (ur. 1937) jest terapeutką analizy egzystencjalnej i logoterapii.
„Gdzie tkwi sekret tej przedziwnej zmiany, która dokonuje się w nas, kiedy bodaj przez chwilę jesteśmy z drugą osobą i w jej towarzystwie nie tylko czujemy się dobrze, lecz również dostrzegamy własną roztropność, pomysłowość a niekiedy wręcz mądrość? Dlaczego w obecności pewnych osób tryskamy energią, humorem i fantazją? I przeciwnie co się dzieje, że w spotkaniu z innymi ludźmi czujemy się apatyczni, wyczerpani, albo nie wiedzieć czemu wręcz pognębieni? (…) Idąc z drugim człowiekiem przez jakąś chwilę możemy się albo wzmacniać, albo tracić dużo energii; możemy być dla siebie inspiracją albo zaprzeczać sobie czy wzajemnie się odrzucać; możemy być dla siebie obciążeniem lub też wspierać nasze dojrzewanie i nasz rozwój, dzielić się zrozumieniem pewnych rzeczy i sposobem patrzenia na świat. „
„Zakończenie towarzyszenia powinno być tak samo rozważne, staranne, mądre i życzliwe, jak początek. Nie zawsze bywa to łatwe. Zdarzają się niekiedy trudne i przykre rozstania, bo, na przykład nie można już kroczyć razem, a ponadto taka więź nie byłaby już uzdrawiająca. Ale właśnie w tego typu sytuacjach trzeba się szczególnie zatroszczyć o dobre pożegnanie, które sprawi, że zawód, a może nawet niechęć nie pozostanie na pierwszym planie. Być może potrzebny jest do tego czasowy dystans, który pozwoli dostrzec nie tylko rzeczy bolesne, zranienia obu stron, lecz również wszystkie dobre elementy we wzajemnym obcowaniu, na przykład szczęśliwe, wspólnie przeżyte chwile, może nawet trudne chwile, które jednak razem przetrwaliśmy, te etapy drogi, na których bywaliśmy dla siebie aniołami, te pozytywne impulsy, które wciąż oddziałują, choć wspólna droga się już skończyła. Dobry to znak, jeśli pewnego dnia odczujemy wdzięczność za to wszystko, czego nauczyliśmy się w tym wspólnie spędzonym czasie, i poszukamy sposobu wyrażenia naszej wdzięczności, może w rozmowie albo listownie. I rozstaniemy się w zgodzie. „

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz