środa, 8 lutego 2012

outsourcing.



no tak - za chwilę egzaminy, a ja w czarnej dziurze. zamiast się uczyć psychologii, ja zgłębiam ekonomie i marketing. trzeba to zmienić.

konferencyjno- seminaryjnie bardzo pozytywnie. nowe kontakty są - zdjęć jeszcze nie ma, (tych bez koszulki też), ale jak to kilka dni temu postanowiłam - chce oddać swoje afekty. choć zastanawiam się po co te doświadczenia(?).
Aha.
wracając do pracy - cały czas się czegoś uczę - i korzystam z zasobów.
jest dobrze.

cudownie jest od czasu do czasu kiedy twoje ciało przeszywa dreszcz- jak dzisiaj.

kawałek dedykuje dniu wczorajszemu....

sobota, 4 lutego 2012

Para - Para - Paradise. . .

w kościach czułam dzisiejsze słońce. jeszcze zima na dobre nie rozgościła się na naszych podwórkach, a już za jedyne 6 tygodni ma jej nie być - tak tak - można wierzyć i nie wierzyć w przepowiednie świstaka, ale czasem to takie optymistyczne. pożyjemy, zobaczymy.

siły nie mam do tego lutego. w pracy pracy po łokcie, ale głupawka mam nadzieję minąć (wraz z zimą). ratuje się gorzką czekoladą i chwilami spędzonymi w kuchni. tylko mój tato chwali sobie taką pogodę, ja zdecydowanie odwrotnie. całkiem miło jednak wyczyniać sztukę w kuchnie - bo zaiste - gotowanie jest pewnego rodzaju sztuką, artyzmem nie dla każdego. kuchni trzeba się uczyć -over and over and.. kuchnie trzeba zrozumieć, mieć do niej dużo pokory i odwagi, i może jeszcze wyrozumiałości (?) kuchnie trzeba chcieć poznawać - wszystkimi zmysłami. trzeba umieć odróżnić smak, zapach - trzeba ją dotykać, napatrzeć się jej..

ymmmmmmmmmm. może to dla kogoś czysta komercja - dla mnie tylko magia.

nie mam cierpliwości do mediów. dziękuje, za miejsce gdzie mogę się z tym wybałuszyć.

takie tam bibrzenie.