czwartek, 16 grudnia 2010

..to jest o umieraniu dziewięć razy.

`I've got a ticket to the fast city,
where the bells don't really ring,
getting off the plane the cold air
rushes like bullets through my brain.

and I'm divided between penguins and cats,
but its not about what animal you've got,
its about being able to fly
its about dying nine times...



czuć i przeżywać wszystko na nowo, jeszcze raz. wciąż mi mało, ale to nie jest kolejna próba zmierzenia się z samym sobą. odpowiedź na stare pytania, również nie.

widzę i obserwuję, wciąż się ucząc. wtłaczam w mózg, który z pewnością jest niezłym śmietnikiem, wysublimowane i encyklopedyczne teorie i niezmiernie cieszę się jeśli mogę zakosztować trochę praktyki, liznąć chociaż kawałek, choć często ma ona słony smak. patrzę zarazem marząc, że niekwestionowaną sprawą byłoby być dobrym pedagogiem, artystą, dobrym człowiekiem..

środa, była magiczna. pierwszy raz nie śpieszyło mi się z jedenastego.. bałam się, że nie trafię, albo ucieknę w połowie. i tylko jadąc stałą linią marzyłam, żeby się nie sparzyć, bo wtedy zawali się wszystko. było magicznie, nie sparzyłam się.


w moim życiu zawsze miesza jakiś dis.. dis za disem i za disem dis.. i znów upadam, żeby podnieść się móc. na nowo zaczynam, planuje, zazwyczaj z małym skutkiem, ale zaczynam. i choć nikt nie widzi, bo nie widzę też jak, to wiara w lepsze jutro stoi na progu moich drzwi.. paradoksalnie, też kiedyś, niedawno nosiłam kokardy we włosach, byłam bardziej przemądrzała niż z przed godziny. pomyśleć, że niedawno.. a ja nadal wierze, że znów będę sobą.



odżyję w górach, bo dzięki Bogu dostałam wolne. myślę, że przemyślę jeszcze raz to co zrodziło się w mej głowie dziś. dlaczego? bo można umierać, ale po każdej śmierci czeka cię zmartwychwstanie.


-co słychać?
-a dobrze
-to dobrze


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz