to był dobry rok..
w mej głowie tkwi dopiero co poprzedni sylwester.. który był chyba najgorszym sylwestrem w moim życiu. jako dość rozrywkowa persona, która w takich oto uroczystościach uwielbia poszaleć, z przyczyn już dzisiaj mało ważnych spędziła ówczesnego (2009) sylwestra.. z dwójką i butelką wina. złość jaka mi towarzyszyła nie zapowiadała niczego dobrego, a jak wiadomo jaki sylwester taki cały rok. jednakże od każdej reguły są wyjątki.
dziś znając już doświadczenia mijającego powoli roku dwa tysiące dziesiątego, z całą pewnością mogę przyznać - to był dobry rok.
rok pełen przygód, zrealizowanych- w większości- najskrytszych marzeń, uśmiechu, radości, ale też łez. multum upominków, brzmiącej w uszach muzyki. zakończenie pewnego etapu, wejścia w nową rzeczywistość, a z tym łączą się nowi ludzie, miejsca i kilka jeszcze rzeczy.
choć chciałoby się prześledzić, przeanalizować go - nie starcza czasu i siły. z miejsca jednak tego - a nadaje z mojego ukochanego pokój w domu, który już urządzony jest po bratowemu- pragnę podziękować wszystkim ludziom, bliskim i tym mniej, którzy nieustannie, co jakiś czas albo jednorazowo zechcieli zostawić ślad w mojej pamięci.. i w moim sercu. podziękować przyjaciołom, za wsparcie w trudnych momentach, za uśmiech, gest, udział w Pasji, za telefony, maile, za wspólnie narysowaną historie i za to że pozostali sobą, nowym znajomym, i pokrewnym duszom, które już zdążyły namieszać w mojej głowie, za to, że powoli mnie poznają, akceptują i tworzą ze mną nowy świat. mojej rodzinie, za miłość. a prosto z serca dziękuję też tym, o których może już nie pamiętam, że byli.
tegoroczny sylwester zapowiada się dobrze, a ja mocno wierzę, że nie będzie żadnych wyjątków od reguły i ten rok będzie udany.
czuję w kościach nadzieję kołyszącą się na wietrze...
w nowym roku, życzę odwagi! - merendes.
a jeśli chodzi o postanowienie nowo-roczne: jest ich dużo, jak zawsze, ale ZACZYNAM JUŻ DZISIAJ OD SWOJEGO OGRÓDKA.!
wszystkim życzę udanej zabawy, skąd-kolwiek nadajecie.:)
piątek, 31 grudnia 2010
czwartek, 23 grudnia 2010
znowu święta, kolęda.
`jeśli zasypie nam śniegiem,
mrugnie choinka do ciebie,
podamy sobie znów ręce,
bo w ludziach dobra jest więcej.
Znowu święta kolęda,
złe chwile odpłyną, gdy pierwsza z gwiazd znowu błyśnie nam,
wtedy Ty, wtedy Ja, podzielimy się sercem i wszyscy są jedną rodziną w ten czas.
spakowana.. jeszcze tylko jedenaste, z nadzieją, że dziś świąteczna atmosfera przyćmi syf. jeszcze 8 h i święta.
Błogosławionych Świąt - merendes.
mrugnie choinka do ciebie,
podamy sobie znów ręce,
bo w ludziach dobra jest więcej.
Znowu święta kolęda,
złe chwile odpłyną, gdy pierwsza z gwiazd znowu błyśnie nam,
wtedy Ty, wtedy Ja, podzielimy się sercem i wszyscy są jedną rodziną w ten czas.
spakowana.. jeszcze tylko jedenaste, z nadzieją, że dziś świąteczna atmosfera przyćmi syf. jeszcze 8 h i święta.
Błogosławionych Świąt - merendes.
czwartek, 16 grudnia 2010
..to jest o umieraniu dziewięć razy.
`I've got a ticket to the fast city,
where the bells don't really ring,
getting off the plane the cold air
rushes like bullets through my brain.
and I'm divided between penguins and cats,
but its not about what animal you've got,
its about being able to fly
its about dying nine times...
czuć i przeżywać wszystko na nowo, jeszcze raz. wciąż mi mało, ale to nie jest kolejna próba zmierzenia się z samym sobą. odpowiedź na stare pytania, również nie.
widzę i obserwuję, wciąż się ucząc. wtłaczam w mózg, który z pewnością jest niezłym śmietnikiem, wysublimowane i encyklopedyczne teorie i niezmiernie cieszę się jeśli mogę zakosztować trochę praktyki, liznąć chociaż kawałek, choć często ma ona słony smak. patrzę zarazem marząc, że niekwestionowaną sprawą byłoby być dobrym pedagogiem, artystą, dobrym człowiekiem..
środa, była magiczna. pierwszy raz nie śpieszyło mi się z jedenastego.. bałam się, że nie trafię, albo ucieknę w połowie. i tylko jadąc stałą linią marzyłam, żeby się nie sparzyć, bo wtedy zawali się wszystko. było magicznie, nie sparzyłam się.
w moim życiu zawsze miesza jakiś dis.. dis za disem i za disem dis.. i znów upadam, żeby podnieść się móc. na nowo zaczynam, planuje, zazwyczaj z małym skutkiem, ale zaczynam. i choć nikt nie widzi, bo nie widzę też jak, to wiara w lepsze jutro stoi na progu moich drzwi.. paradoksalnie, też kiedyś, niedawno nosiłam kokardy we włosach, byłam bardziej przemądrzała niż z przed godziny. pomyśleć, że niedawno.. a ja nadal wierze, że znów będę sobą.
odżyję w górach, bo dzięki Bogu dostałam wolne. myślę, że przemyślę jeszcze raz to co zrodziło się w mej głowie dziś. dlaczego? bo można umierać, ale po każdej śmierci czeka cię zmartwychwstanie.
-co słychać?
-a dobrze
-to dobrze
where the bells don't really ring,
getting off the plane the cold air
rushes like bullets through my brain.
and I'm divided between penguins and cats,
but its not about what animal you've got,
its about being able to fly
its about dying nine times...
czuć i przeżywać wszystko na nowo, jeszcze raz. wciąż mi mało, ale to nie jest kolejna próba zmierzenia się z samym sobą. odpowiedź na stare pytania, również nie.
widzę i obserwuję, wciąż się ucząc. wtłaczam w mózg, który z pewnością jest niezłym śmietnikiem, wysublimowane i encyklopedyczne teorie i niezmiernie cieszę się jeśli mogę zakosztować trochę praktyki, liznąć chociaż kawałek, choć często ma ona słony smak. patrzę zarazem marząc, że niekwestionowaną sprawą byłoby być dobrym pedagogiem, artystą, dobrym człowiekiem..
środa, była magiczna. pierwszy raz nie śpieszyło mi się z jedenastego.. bałam się, że nie trafię, albo ucieknę w połowie. i tylko jadąc stałą linią marzyłam, żeby się nie sparzyć, bo wtedy zawali się wszystko. było magicznie, nie sparzyłam się.
w moim życiu zawsze miesza jakiś dis.. dis za disem i za disem dis.. i znów upadam, żeby podnieść się móc. na nowo zaczynam, planuje, zazwyczaj z małym skutkiem, ale zaczynam. i choć nikt nie widzi, bo nie widzę też jak, to wiara w lepsze jutro stoi na progu moich drzwi.. paradoksalnie, też kiedyś, niedawno nosiłam kokardy we włosach, byłam bardziej przemądrzała niż z przed godziny. pomyśleć, że niedawno.. a ja nadal wierze, że znów będę sobą.
odżyję w górach, bo dzięki Bogu dostałam wolne. myślę, że przemyślę jeszcze raz to co zrodziło się w mej głowie dziś. dlaczego? bo można umierać, ale po każdej śmierci czeka cię zmartwychwstanie.
-co słychać?
-a dobrze
-to dobrze
sobota, 11 grudnia 2010
było.
uśmiech zbawia świat.. dziękuję K. za prezent. bawiłam się dziś super.. jeszcze jutro zjazd i wolne przed świętami. po obejrzeniu dwóch bardzo dobrych filmów, zatapiam się w śnie. to był dobry dzień.
wtorek, 7 grudnia 2010
wiara czyni cuda.
myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć..
biało, mroźno i ogromy przesyt. już nie dziwi mnie, że pierwszą reklamę świąteczną telewizja wyświetliła trzynastego listopada, ale choinki, światełka, ozdóbki na każdym kroku to chyba lekka przesada. każdy przytakuję, że miasto robi się takie magiczne, ale dla mnie zbyt wcześnie. może tylko u mnie w domu tradycją jest ubieranie drzewka świątecznego w dniu wigilii. z roku na rok z przykrością stwierdzam, że święta to czysta komercja. a jednak wierzę w dobry świat.
na uczelni spokojnie, w pracy nawet też. czas ucieka, a ja stoję w miejscu. bardzo wiele faktów pokazuje mi co tak na prawdę jest wartościowe. wciąż wierzę, że moje pokręcone ścieżki staną się drogami prostymi. w przeciwnym razie totalnie sfiksuję.
a tak w ogóle może być.. poza tym, że wpakowałam w siebie całą czekoladę od św. Mikołaja i mam ochotę na więcej. a jednak wierzę..
biało, mroźno i ogromy przesyt. już nie dziwi mnie, że pierwszą reklamę świąteczną telewizja wyświetliła trzynastego listopada, ale choinki, światełka, ozdóbki na każdym kroku to chyba lekka przesada. każdy przytakuję, że miasto robi się takie magiczne, ale dla mnie zbyt wcześnie. może tylko u mnie w domu tradycją jest ubieranie drzewka świątecznego w dniu wigilii. z roku na rok z przykrością stwierdzam, że święta to czysta komercja. a jednak wierzę w dobry świat.
na uczelni spokojnie, w pracy nawet też. czas ucieka, a ja stoję w miejscu. bardzo wiele faktów pokazuje mi co tak na prawdę jest wartościowe. wciąż wierzę, że moje pokręcone ścieżki staną się drogami prostymi. w przeciwnym razie totalnie sfiksuję.
a tak w ogóle może być.. poza tym, że wpakowałam w siebie całą czekoladę od św. Mikołaja i mam ochotę na więcej. a jednak wierzę..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)