piątek, 28 czerwca 2013

to tylko chwila, moze dwie. . .



Gdy wszystko idzie źle
i nie masz dokąd pójść 
Przyjaciół tłum rozproszył się,
wydaje Ci się, że 
tak pozostanie już,
lecz okazuje się, że nie. . . 

wszyscy równi wobec czasu i płomienia
na moim podwórku blues
na zegarze wieczór


... do mojego ostatniego egzaminu. Nie wiem dlaczego się tym ostatnim tak się stresuję.
Siedzę w pustym mieszkaniu, koło mnie porozrzucane kartki i kolorowe kredki
Przyjaciół tłum rozproszył się. Na zegarze wieczór. A ja odliczam godziny do moich wakacji - upragnionych, pomaturalnych, których nie miałam! Nie szkodzi, nieważne.


Nie mam siły i powtarzam tylko: Troszcz się Ty!

A przede mną jeszcze obrona - ale to już po wakacjach.

co było wczoraj odeszło gdzieś.

wtorek, 11 czerwca 2013

mowie i opisuje... powietrze.



Mógłbyś zapytać, czy Cię kocham,
ale wtedy otwierasz otchłanie.
Więc jak widzisz mój kochany,
to wcale nie jest takie dobre pytanie . . . 

Zapytaj za co Cię kocham,
bo to nieprawda, że kocha się za nic...

Są ludzie, którzy mnie znają.
którzy mnie znają podobno na wylot.
Są tacy, którzy mówią, mówią o czymś, 
co się nigdy nie zdarzyło.

A ja kocham Cię,
A ja kocham Cię za to
Kocham Cię za to, że jesteś
Mówię i opisuję... powietrze.

Pomyliłam się, że chyba Cię nie kocham. Kocham - ale to nie jest łatwa miłość.
Nie wiem, czy to kochanie,
a może przywiązanie?
może troska
a może ani jedno ani drugie.

Podoba mi się ten kawałek, choć nie słucham takiej muzyki - ale przyjemne, rytmiczne, i ciekawy tekst- jak dla mnie.

Garść i maseczka... Maseczka nie wyszła, może z garścią wyjdzie.
Idę spać.
Dobranoc

środa, 5 czerwca 2013

aloes i czytanie ksiazek.

Jestem w trakcie robienia praktyki dyplomowej. Ciężkie, a zarazem ekscytujące doświadczenie - ale dziś nie o tym.

Pogoda jest dobijająca. Duszno, ale jeszcze nie pada. Brak słońca w ciągu dnia daje się we znaki. Ta trudna sytuacja wywołuje u mnie ogromną potrzebę snu - a co najgorsze- potrzeba ta silnie uaktywnia się w autobusie. Dlatego biorę książkę i... 

Całkiem niedawno (niecały miesiąc temu) znalazłam się w rzeczywistości o której całe życie śniłam i zupełnie nie wierzyłam, że ten sen może się ziścić i to w samym sercu Poznania. Mowa tu o pewnym mieszkaniu, które scenerią przypominało wnętrze z XX -lecia międzywojennego.
Wielki drewniany stół w centrum pokoju, a dookoła niego równie wielkie krzesła, zakończone w finezyjny sposób. Tego dnia szarość wbijała się zza okna - nic nie szkodzi - widok ten nastrajał. Koloryt wprowadzały paprocie.
Dopełniając wspaniałość tego obrazu: na głównej ścianie znajdowała się ogromna biblioteczka. Od góry do dołu, od lewa do prawa tylko KSIĄŻKI.
Pomyślałam ,,aaaaa ... mogłabym przychodzić tu odpocząć od tego zagonionego miasta, od tego wszystkiego co mnie przygniata. Dotykałabym delikatnie brzegów książek, a potem wybraną... hmmm- celebrowała".
W efekcie powyższych rozważań wypożyczyłam od właścicielki cudownego pokoju dwie pozycje.


Gdy jest tak duszno i żeby nie przespać celu podróży biorę do ręki jedną z nich. C.S. Lewis a Kościół Katolicki - niezmiernie lekturę polecam, ale z pewnością nie do autobusu. 
Walcząc z tekstem wbiła mi się (teraz tak myślę) REZOLUTNA rozmowa pewnej pani ze swoim wnuczkiem.

- powiedz Babci słonko, co to jest aloes.
- aloes to nic innego jak rodzaj jednoliściennych sukulentów liściowych. Należą do niego formy drzewiaste, krzewiaste, byliny, a czasem liany. (na potrzeby zaczerpnięte z wikipedii)
- dobrze słonko, następnie omówimy purytanizm obecny w Belfaście.

Szkoda, że świat nie jest taki wyidealizowany. Ja nie jestem, ale żyje - i co więcej - mam się dobrze (-:

ww.youtube.com/watch?v=KC8B8Odax_A