piątek, 9 listopada 2012
juz rozstani... z granicami, z jezykami.
I wiem. że teraz coś wymyślę,
tylko zostaw tego cholernego drinka, zgaś papierosa
Cholernie cienka linia, mogę ją nabazgrolić.
Bo z tobą, i bez ciebie- jestem dobry.
mhhmmm...
Tak dawno nie pisałam, że prawdopodobnie zapomniałam jak się to robi.
Nawet nie wiem, co bym chciała napisać.
Może zacznę od tego, że nastała kolejna jesień. Znowu jest zimno, liście lecą z drzew, ale nie jest tak szarawo. Ludzie wokół mnie nieustannie swoje porażki, niepowodzenia, humor i brak siły zganiają na pogodę. Ja natomiast zganiam na ogarniające mnie lenistwo, chciwość, pychę, zazdrość,niezdrową ambicję... Mogłabym wymieniać i wymieniać, a i tak to wszystko na próżno. Cały czas ktoś siedzi mi na ramieniu i mówi: to jest złe, niedobre, a potem znowu, musisz być perfekcyjna! Projektuj! Zaplanuj.. i naglę wszystko wychodzi bezsensu, przynajmniej prowadzi do bezsensu.
W tej z pozoru smutnej historii znajdzie się zielonogórska puenta. Na szczęście wiem, gdzie jest źródło mojej pociechy i tam mogę iść i tam mogę czerpać.
Zapowiada się jutro dobry dzień.
Już dziś nic nie powiem, za wyjątkiem jednego- głos m&r przeplatający się na zmianę jest jak melodia słodka. Za ost. grosze kupiłam płytę.
Tęsknie też, ale zostawiam Cię w wolności.
Odchodzimy,
rozplątani,
zaplątani,
tacy sami.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz