sobota, 24 listopada 2012
tydzien
Na dobrą sobotę dobra płyta... Charlie Monroe... mmmmhmmm
Cudownie jest się obudzić i czuć, że Bóg w swej miłości zatroszczył się o twój dzień, jeszcze zanim ty zdążyłeś go zaprojektować. Tak jest dziś w moim przypadku. Nie musiałam nawet rwać włosów z głowy, nie zdążyłam się nawet zastanowić, pomyślałam: idę spać - troszcz się Ty! ... i długo czekać nie musiałam.
Nie napiszę może dzisiaj nic twórczego: za oknem mokro i szaro, a w moim pokoju kolorowo od sobotniego sprzątania. Mam zdecydowanie zbyt dużo .. wszystkiego: ubrań, książek, KOSMETYKÓW ... i tylko jedną szafę na to wszystko. Dlatego moim postanowieniem (ale nie adwentowym) jest za pierwszą wypłatę (od b. dawna) zakupić niewielką komodę. Na szczęście nie muszę się dziś o to martwić.
Ubiegły tydzień był dla mnie tak pracowity i rewelacyjny! Po wspaniałym weekendzie - gdzie mam nadzieję narodził się we mnie nowy człowiek - przyszła szara rzeczywistość, a ja miałam siłę, aby w nią wejść. Ubiegły tydzień to czas słuchania przez duże S. Wokół mnie nowi, ale i starzy ludzie, którzy chcą dzielić się akurat ze mną tym, co ich spotyka. Na tym się nie kończy, ponieważ również ja mogę do kogoś mówić, do kogoś kto mnie wysłucha.
Dziś wieczór zacznie się nowy tydzień, ale już wiem, że będzie on dobry. . . !
piątek, 9 listopada 2012
juz rozstani... z granicami, z jezykami.
I wiem. że teraz coś wymyślę,
tylko zostaw tego cholernego drinka, zgaś papierosa
Cholernie cienka linia, mogę ją nabazgrolić.
Bo z tobą, i bez ciebie- jestem dobry.
mhhmmm...
Tak dawno nie pisałam, że prawdopodobnie zapomniałam jak się to robi.
Nawet nie wiem, co bym chciała napisać.
Może zacznę od tego, że nastała kolejna jesień. Znowu jest zimno, liście lecą z drzew, ale nie jest tak szarawo. Ludzie wokół mnie nieustannie swoje porażki, niepowodzenia, humor i brak siły zganiają na pogodę. Ja natomiast zganiam na ogarniające mnie lenistwo, chciwość, pychę, zazdrość,niezdrową ambicję... Mogłabym wymieniać i wymieniać, a i tak to wszystko na próżno. Cały czas ktoś siedzi mi na ramieniu i mówi: to jest złe, niedobre, a potem znowu, musisz być perfekcyjna! Projektuj! Zaplanuj.. i naglę wszystko wychodzi bezsensu, przynajmniej prowadzi do bezsensu.
W tej z pozoru smutnej historii znajdzie się zielonogórska puenta. Na szczęście wiem, gdzie jest źródło mojej pociechy i tam mogę iść i tam mogę czerpać.
Zapowiada się jutro dobry dzień.
Już dziś nic nie powiem, za wyjątkiem jednego- głos m&r przeplatający się na zmianę jest jak melodia słodka. Za ost. grosze kupiłam płytę.
Tęsknie też, ale zostawiam Cię w wolności.
Odchodzimy,
rozplątani,
zaplątani,
tacy sami.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)