czwartek, 29 marca 2012

dziewietnastoletnie, wyjatkowe marzenia.

Pamiętaj o mnie, będąc postacią z ekranu
Pamiętaj o mnie, będąc kimś, kim zawsze marzyłeś być
Pamiętaj o mnie...

To tylko dziewiętnastoletnie, frajerskie marzenia
Chyba sądziłem, że masz jakiś smak
Po prostu dziewiętnastoletnie, nieprzyzwoite marzenia


Pamiętaj o mnie, podpisując kolejny kontrakt filmowy,
I myśl o mnie, tkwiąc w fotelu na czterech kółkach
Pamiętaj o mnie, wśród fleszy aparatów i okrzyków
Pamiętaj o mnie... wyjątkowe marzenia.

stuk, puk, po 19:00 z żonkilem w ręku przemierzamy ramie w ramie. taki piękny jest dziś posen, choć nikt się nie spodziewa, że już następnego dnia będzie wyjątkowo zimno. jest cudownie spędzać czas z wyjątkowymi ludźmi. pogoda sprzyja, a lody w kawiarence wydają się być trochę popsute - jak wszystko ostatnio. moja łza, pierwsza, tysięczna już ich milion. a tu takie słodkości. świetnie się wczoraj rozmawiało. kilka wniosków mam dla ciebie. w zupełności się zgadzam, że istnieją w życiu takie blokady, na które nie mamy wpływu. zgoda również, że pewnych fragmentów mózgu wyciąć się nie da - poprzestawiać również.
więc co z tym fantem zrobić?

tego właśnie nie wiem. ale wiem, ze cudownie się siedzi na murku czekając na tramwaj z pełnymi marzeń głowami i z żonkilem w ręku.cudownie się marznie patrząc w dal i nie wyobrażając sobie niczego - zupełnie, zupełnie niczego. dobrze kiedy mi mój wiek mnie nie razi a tobie nie przeszkadza. nigdy nie jest za późno na spełnianie pragnień (nawet dla mnie). fantastycznie, kiedy czas stoi w miejscu i nie liczysz się ja, ty, ale marzenia.. . . i nasze uśmiechy w przelocie.

chyba pierwszy raz iniewiemnic tu nie pasuje!

czy się jeszcze spotkamy? bardzo bym chciała. a jeśli nie - czekam cię w Nowym, Lepszym Życiu - z żonkilem w ręku.

P.s. nie przestawaj marzyć, bo i ja zwątpię. . . .




sobota, 3 marca 2012

O wszystkim co pragne robić z Toba, prosze nie mów. . .



czasami mam tak, że w ogóle nie rozumiem, co się koło mnie dzieje..aha- i dlaczego. nie rozumiem, być może nie muszę. mam wrażenie, że problem tkwi we mnie - pod wieloma względami, których nie wybaczyłby nam świat. tylko pytam się - po co? Przecież z pewnością
- nie dlatego, że powinnam brać za to odpowiedzialność,
- nie dlatego, że może jet to niepoprawnie politycznie,
- a może na końcu wreszcie, że boje się opinii osób trzecich.

jest po prostu tak, że wracasz ciemną nocą, gdzie gwiazdy oświetlają ci drogę bardziej niż blask latarni, po policzkach gładzi cię lekki wiatr, a w nozdrza (jak na złość) zapach wiosennego już powietrza. i to wszystko, ten cały klimat wpędza cię w przekonanie, że prawdopodobnie. . . to nie jest twoja bajka, po mimo tego, ze jakimś cudem grasz w niej pierwsze skrzypce.

w gwoli wyjaśnienia:
prawdopodobnie (jeszcze niedawno) zamknęłabym za sobą furtkę, a klucz wyrzuciła hen daleko, tak że nikt by nawet nie wiedział. zamknęła mocno, z hukiem i trzaskiem, jak to mam/miałam zwyczaj robić ze wszystkimi pięknymi rzeczami w swoim życiu.

teraz tego nie zrobię, nie dlatego, że widzę, jak bardzo nie daje mi to szczęścia, a czasu nie da się cofnąć. przyczyna jest prosta, to świat się zmienia wokół ciebie i ty zawsze dajesz przyzwolenie na częstotliwość, z jaką będzie ten fakt ingerował w twoim życiu. jeśli jest ci z tym dobrze - to okej. jeśli nie, to płacisz sporą cenę, ale pamiętaj, że wszystko, a raczej spora część leży w twoich rękach - nikt inny nie będzie chciał wziąć za to odpowiedzialności (przynajmniej w moim przypadku tak jest)

podsumowując: tej furtki nie zamykam, mając nadzieję, że jest to wstępem do nowej, lepszej rzeczywistości.

. . . nigdy nikomu.

* * *
nie za bardzo mam się czym pochwalić. praca, studia, znowu praca, trochę wolnego i dużo ludzi, na których zawsze brak mi czasu. ostatnio się zastanawiałam, czy to kwestia zorganizowania, czy jestem już tak zafiksowana, że uciekam wgłąb siebie tak iż bardziej się nie da. i tu niespodzianka - bo jednak to pierwsze, a jeśli to pierwsze, jest duża szansa, że uda mi się to jeszcze zmienić.

co do inspiracji - wciąż nie mam, ale lubię obserwować ludzi, to co robią i jaki mają warsztat. bacznie przyglądać się, jak definiują samych siebie i swoją pracę. dochodzę często do wniosku, że w takich momentach bardzo cenie DOŚWIADCZENIE, SKROMNOŚĆ i WRAŻLIWOŚĆ - czego dowodem, jest powyższy teledysk (też).

- wiele się muszę jeszcze nauczyć.

- oby było więcej takich wieczorów jak dzisiaj.

- byle by nie zabrakło takich chęci co wczoraj.