wtorek, 29 marca 2011
trwam, bez względu...
`Jeszcze wczoraj czułam Cię
W kroplach deszczu w cieple ust
Dziś samotnych godzin dźwięk
Przyspiesza tętno
Czas przemija, czuję to
Rozdrażniona brakiem snu
Uwierz, że pomimo łez
Jest mi wszystko jedno
Jeszcze wczoraj chciałam biec
Walczyć do utraty tchu
Stopić w jedność naszych ciał
Bolesny chłód
obiecałam komuś wczoraj, że wrócę do pisania notatek, ba - obiecałam, że stworze coś nowego. "przecież nie można całe życie niczego nie wiedzieć- trzeba żyć po radosnej stronie...". Jak bardzo się myliłam uświadomiło mi wczorajsze powieczorze. próba zmierzenia się na nowo z czymś nowym. kiedy już kompletnie nie wychodziła mi szata graficzna, zrezygnowana włączyłam pierwszego posta na tym blogu. tak - zamknęłam oczy z nadzieją, że poczuje wszelkie motywy, dlaczego zaczęłam pisać tego bloga, i - jak się w efekcie okazało, dlaczego warto go kontynuować. odpowiedź przyszła szybko...
Trwam, bez względu na ból
Choć dotyk Twych rąk
Nie cieszy mnie już
Mam ukrytą gdzieś moc
Pozwala mi iść
Przed siebie dalej znów
jeśli chodzi o dzisiejsze sprawy - tak wiele się zmieniło.. a jeszcze wiele się zmieni. terminy gonią i mnie, dlatego postanowiłam (w myśl sentencji pierwszej notatki na tym blogu) stworzyć kartkę ważniejszych spraw na dziś, aby kompletnie się nie pogubić. Od myślników w postaci gwiazdek wypunktowałam, to co koniecznie muszę dziś wykonać. kartka szybko została zapełniona i od razu schowana do portfela. zabawa była prosta - zrobioną rzecz - wykreślamy z listy. jeśli wykreślę co najmniej 50% zawartości, jestem zwycięzcą. wśród nich była i notka. powoli, mozolnie, już trochę zrezygnowanie wymazywałam, wykreślałam.. doszło i do notatki, i nie mogłam się powstrzymać.
Jeszcze wczoraj znałam sens
Tylu zagmatwanych dróg
Rozpalałam w sobie chęć
Mierząc wysoko
Teraz biję głową w mur
Chociaż chcę, nie umiem już
Pojednania podjąć
Tych kolejnych prób
jest to dla mnie kluczowy post. w szczególności zadedykowany dziś tej osobie, której miałam już wczoraj stworzyć notatkę wraz z nowym blogiem. chciałabym, żeby wiedziała, że siedziałam wczoraj tylko nie słowa nie sklejały mi się do kupy.
chyba w kilku dziwnych słowach, na dziwnym i nieskładnym blogu nie zdołam podziękować tym wszystkim, których w sercach noszę - nieustannie. przypominają mi się nasze próby, nasze śmiechy, entuzjazm, radość, fontannę, beztroskość unoszącą się na wietrze. codziennie o was myślę, nie sądźcie, że zapomniałam. nie ma dnia, żebym któregoś z was nie przywołała w mej pamięci, nie ma dnia, żebym nie wydostała najpiękniejsze obrazy z mojego serca. czasami, a ostatnio coraz częściej przychodzę do domu zmęczona, wtedy rzucam się na łóżko, patrzę w polubiony już przeze mnie sufit, analizuje zyski i straty, z naciskiem raczej na straty, po czym jestem tak zła, że nic mi nie wychodzi.. kumuluje się coś we mnie i w efekcie już nie mam siły,żeby tu być. i wtedy przychodzicie wy.. nawet na pół minuty i ja już wiem, przez kogo tu trwam i dla kogo. choć, może już się do kogoś z was nie odezwałam, ale nie zapomniałam, pamiętam codziennie.. to nie znaczy, że zapomniałam.
a teraz trochę oficjalnie: chciałabym z tego miejsca podkreślić iż NIE zawieszam działalności tego bloga, bo można być po radosnej stronie, na iniewiemicowskiej polanie. a przynajmniej tu można nie tylko się śmiać ze swojej niewiedzy. biała kartka niech będzie dalej zapełniana (- czyt. post pierwszy). obiecuje ze swej strony, że trochę ulepszę grafikę, ale trochę trzeba będzie poczekać. obiecuje również, częściej pisać, ale na razie mam ważne egzaminy na uczelni, więc proszę o wyrozumiałość.
Jeszcze wczoraj czułam Cię
nan na na na nnanana....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)